Jedziemy dobrze znaną mi już drogą z Accry na zachód w stronę historycznego miasta Cape Coast, 140 km wzdłuż wybrzeża. Dobra droga, samochód, afrykańskie rytmy i Chichi z Lucasem co zawsze opiekują się wolontariuszami i mną po przyjeździe do Accry ...Fort na wzgórzu, kolejna bariera policyjna, Moree junction, Odwiedzamy w Cape Coast  Malaikę. Ma egzaminy w poniedziałek, do Moree jedziemy więc bez niej. Za chwilę wpadam w inny świat, świat który jest już częścią mojego życia.
Zatrzymujemy się przed naszą biblioteką. Momentalnie zjawia się gromadka dzieci, tych dobrze mi  znanych i innych. Dla jednych jestem madam, dla wielu mama Krysti, a dla pozostałych - Obroni.  - Akwaaba !

 

Amina otwiera bibliotekę. Z dwóch bagaży 2x24 kg zostawiam w bibliotece projektor i edukacyjne puzzle zakupione w Londynie- Animals of the world, książki, kilkaset ołówków z gumkami i kolejnych kilkaset z tabliczką mnożenia, fundacyjne  broszurki, teczkę z dokumentami... lista rzeczy długa...Wiele planów na najbliższe dwa miesiące, które planuję tu owocnie spędzić.
Krystyna Choszcz

 

Akwaaba!      Znow w Moree - w bibliotece