Moree to rybacka, pięknie położona miejscowość nad oceanem, 7,5 km na wschód od historycznego miasta Cape Coast w Ghanie. Miasteczko jest położone na pagórkowatym terenie, w związku z panującym tu wilgotnym klimatem jest zielono przez cały rok, choć w samym Moree jest jej niewiele.

Jest tu około 30 tys. mieszkańców, z czego około 90 % żyje z rybołówstwa. Brak odpowiednich nabrzeżny i infrastruktury, zmniejszająca się z roku na rok ilość ryb jest powodem wyjątkowo trudnej sytuacji mieszkańców.

Wędzarnie są prawie na każdej uliczce, bo te są wykorzystane na gliniane konstrukcje służące do wędzenia ryb. Dookoła toczy się życie i uliczki stają się już nieprzejezdne. Czym bliżej oceanu zabudowa coraz ciaśniejsza. W sezonie połowowym nad Moree unosi się smog. Na okolicznych wzgórzach porozpoczynane budowle domów, z reguły ghanijczyków pracujących w Europie. Nad brzegiem oceanu malowniczy widok rybackich łodzi, a na wzgórzu – ruiny starego fortu - pozostałość kolonializmu...  

 

Infrastruktura

Asfaltowa droga prowadzi tylko do obrzeży, ronda w Moree, gdzie jest postój taksówek i tro-tro oraz ryneczek. Do większości rejonów Moree można dojść tylko pieszo lawirując pomiędzy zabudową, podwórkami, rynsztokami... Moree nie ma rozwiniętego systemu kanalizacji. Jest kilka publicznych łaźni i toalet, lecz większość mieszkańców korzysta z przydomowych latryn lub oceanu. Ścieki spływają krętymi strumykami w dół, wysychają po drodze lub wpadają do kanału, który jest szczególnie ważny w porze deszczowej. Mieszkańcy kupują wodę z kilku studni i miejsc, do których wodociąg jest doprowadzony.


W miejscowości jest elektryczność, jednak większość mieszkańców nie ma podłączenia do prądu, oprócz tego są dość często przerwy w jego dostawach. Po zapadnięciu zmroku uliczki oświetlają tylko lampy naftowe czy kaganki na ulicznych straganikach. Mieszkańcy gotują w tradycyjny sposób na paleniskach lub specjalnych afrykańskich kuchenkach zwanych „kłopot” używając węgla drzewnego, a do wędzenia drewna. Wodę pitna sprzedawaną w woreczkach można kupić bez problemu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nieliczni mieszkańcy Moree posiadają telewizory. Korzystają z anten satelitarnych. Po postawieniu kilku rzędów ławek i zbudowaniu prowizorycznego zadaszenia powstaje kino.

Zasięg telefonów komórkowych jest dobry. Internet na modem działa najlepiej w godzinach nocnych.


Problem śmieci dotyczy również Moree tak jak i chyba całej Afryki. Cześć z nich jest palona, cześć wyrzucana do oceanu, co oczywiście powraca ponownie na brzeg. Ogólnie śmieci jest wszędzie pełno pomimo tego, że każdy dzień rozpoczyna się zwyczajowo zamiataniem obejścia. Wrzucane śmieci w pobliskie krzaki rozwiewa nieustannie wiatr.


Jest policja, szpital z punktem medycznym i laboratorium, wiele małych zakładów krawieckich „fashion centre” fryzjerskich, stolarnie i wyrób trumien. Jest bank (nie ma bankomatu). W tym roku otwarto pierwszą stację benzynową, i centrum komputerowe, gdzie można skserować dokument, zlecić przepisanie dokumentu. Na ryneczku można kupić podstawowe produkty, choć trudno tu o jakiś większy wybór warzyw. Owoców brak. Są zbyt drogie dla mieszkańców Moree. Nad oceanem jest Moree Beach Resort – kompleks hotelowy.


W kilku miejscach można nabyć doładowanie do karty telefonu komórkowego. Są nawet specjalne budki oferujące większy wybór kart.


W Moree jest kilka pubów i wiele miejsc, gdzie sprzedają lokalne potrawy. To budka lub straganik z garnkiem gorącego ryżu, red- red, plantin czy banku. Potrawy te gotuje się wprost na ulicy, czy własnym podwórku, a wszystkie te miejsca z higieną nie mają nic wspólnego. Jednak jeśli potrawa jest bardzo gorąca i wiemy, że nie siedziały na niej muchy to jest bezpieczna. Na ryneczku można kupić kenke, a lokalne pączki, pomarańcze, ciasteczka wprost z obnośnego sklepu na głowie od licznych tu dzieci próbujących coś sprzedać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Życie w Moree

toczy się na zewnątrz domów, na uliczkach, podwórkach myje się dzieci, pierze, gotuje, wędzi ryby, naprawia sieci, odpoczywa. Moree wydaje się w ogóle nie zasypiać, bo cisza od około pierwszej w nocy , a już przed trzecią słychać nowe odgłosy kolejnego dnia. 2-3 godziny ciszy pod warunkiem, że nie jest to weekend, kiedy to zazwyczaj odbywają się 3 dniowe ceremonie pogrzebowe z głośną muzyką i tańcami. Ciszę nocną przerywa, gdy jest jeszcze całkiem ciemno pianie kogutów, potem głodne kozy, modlitwy i odgłosy sprzątania. Świta. Jeśli nie obudzą poranne (nocne) modlitewne śpiewy to obudzi poranny chłód lub głośne rozmowy sąsiadów. Burza, deszcz w Moree i niewiarygodnie głośno rechoczące żaby w nocy to całkiem nowe doświadczenie!

Jest tu wiele maleńkich sklepików porozrzucanych po Moree. straganów skleconych kreatywnie z kilku desek, tu nikt nie musi mieć pozwolenia, by sprzedawać pod domem czy mieć sklep na własnej głowie. Dosłownie.

Radosne - Obroni, how are you? - słychać na każdym krok jeśli pojawi się tu biały człowiek.



Kościoły

W Moree jest kilkanaście kościołów przeróżnych wyznań, z czego największy kościół - katolicki góruje nad miasteczkiem. Dla mieszkańców najważniejsze, aby wierzyć. W co to już mniej istotne, bo i tak tu wiara jest dość swobodnie traktowana i przemieszana afrykańskimi wierzeniami. Mieszkańcy zmieniają więc kościoły, na taki gdzie spodziewają się większych profitów lub może muzyka lepsza czy głośniejsza. Szczególnie wieczorami i w nocy głośno rozchodzą się po okolicznych wzgórzach śpiewy, próby kościelnych zespołów, nocne modlitwy. Oczywiście każdy z kościołów chce przyciągnąć wiernych. Są tu też kościoły tzw „spiritual chearch”, które odprawiają specjalne obrzędy, by uzdrowić chorego, odgonić złe duchy czy zapewnić rybakom lepsze połowy i w końcu kościoły zakładane we własnych domach, a nawet jedynym posiadanym pokoju, który na czas modlitwy szybko zostaje przekształcony w kościół.

Tu każdy może założyć swoją własną religię.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Funeral

Uroczystości pogrzebowe stanowią istotną część życia społeczności Moree. Zgodnie z tradycją pogrzeb trwa trzy dni: od piątku do niedzieli. W piątek i sobotę obowiązują stroje czarne lub czerwone, w niedzielę natomiast białe. Pierwszego dnia opłakuje się zmarłego, drugiego odbywa się właściwa ceremonia pogrzebania, trzeciego natomiast organizowane są tańce i zabawy. Muzyka odgrywa tu kluczową rolę. Jest to element, który zachęca gości do wzięcia udziału w uroczystości. Z kolei im więcej osób przybędzie, tym większe uznanie dla zmarłej osoby.


Edukacja

Jest tu 11 szkół podstawowych, w tym 3 państwowe. Reszta to prywatne, z reguły ubogie szkółki. Około 2,5 tysiąca dzieci, które powinny być objęte edukacją nie chodzi do szkoły. Większość szkół ma też nauczanie w zakresie JHS i SHS (nasze gimnazjum)

Poziom edukacji i system kształcenia w Ghanie także pozostawia wiele do życzenia. Zaledwie 30% populacji ukończyła jakąś szkołę bądź się nadal kształci. Osoby, którym udało się zdobyć wyższe wykształcenie często decydują się na emigrację. Nietrudno się dziwić: wynagrodzenie nauczycieli rzadko kiedy przekracza 100 GHC. W lokalnych szkołach w małych miejscowościach są to kwoty tak niskie jak 25 GHC (Knight Bridge School) czy 40 GHC (Star of Hope). Nauczyciele z prywatnych szkół nie mają żadnego zabezpieczenia socjalnego.

Biblioteka Fundacji Freespirit jest pierwszą biblioteką w tej miejscowości.


Dzieci

Nie wiadomo ile dokładnie jest dzieci w Moree, bo większość jest nie zarejestrowana i nie posiada aktu urodzenia. Nie wiadomo też jaka jest dokładnie śmiertelność dzieci, bo większość kobiet rodzi w domu, najmłodszym dzieciom nie wyprawia się pogrzebów. Zostają spokojnie pochowane na własnym podwórku. Z reguły nie wiadomo tez co było przyczyną śmierci – malaria, złe duchy czy nagłe zerwanie kręgu szyjnego co zdarza się tu noworodkom często, gdy niedoświadczona matka zbyt szybko zacznie nosić dziecko na plecach.


Około 5 tysięcy dzieci jest w wieku szkolnym. Więcej niż połowa z tych dzieci nie uczęszcza do szkoły z różnych powodów. Głównym jest ubóstwo i praca. Trudna sytuacja rybaków zmusza ojców do wypływania na dalsze łowiska, nawet do sąsiednich krajów. Brak rodzicielskiej opieki, niemożliwość zapewnienia dorastającym dzieciom podstawowych potrzeb zmusza dzieci do szukania sposobu zdobycia pożywienia, przetrwania.. zaczyna się problem dzieci ulicy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiele dzieci kończy edukację na szkole podstawowej lub wcześniej. Rodziców nie stać na opłacenie płatnej szkoły. Po drugie 10-12– letnie dziecko jest już w odpowiednim wieku do pracy. Dziewczynki zazwyczaj pomagają w gospodarstwie domowym, opiekują się młodszym rodzeństwem, handlem czy pilnują wędzarni. Chłopcy pomagają w połowach. Jeśli pracy nie ma w Moree jedą z rodzicami lub bez do innego, z reguły portowego miasta. W Moree widać pracujące dzieci wszędzie. Te co nie chodzą do szkoły pracują przez cały dzień, inne pomagają rodzicom po szkole lub nawet przed muszą do domu dostarczyć wodę, zamieść obejście, umyć młodsze rodzeństwo.


Jeśli dzieci nie pracują i nie są właśnie w szkole to można zobaczyć radośnie bawiące się gliniasta ziemią, gdy jest właśnie po deszczu, czy rysujące patykiem na gliniastej ziemi. Dziewczynki grają w klasy lub skaczą z klaskaniem w parach. Gdy ciepło chłopcy konstruują statki, samochody z odpadów, bawią się kapslami, kopią jakąś piłkę, bawią się starymi oponami, a gdy upał przesiadują gdzieś w cieniu, a te najmniejsze bawią się w pod straganami lub zwyczajnie nie robią nic. Jednak rzadki tu widok bawiących się dzieci, codzienne prace i pomoc rodzinie zajmuje prawie cały dzień.