W Ghanie co 10 lat jest przeprowadzany spis powszechny. Nie jest to jednak zbyt szczegółowe badanie. Przykładowe pytania dotyczą liczby osób mieszkających w jednym pomieszczeniu (w Moree średnio jest to 6 osób na pokój, często jednak zdarza się, że jedną izbę zamieszkuje nawet 12 osób), miejsca, gdzie wyrzucane są śmieci (najczęściej spotykana odpowiedź to plaża), dostępności toalet (wielu mieszkańców Moree korzysta z …. morza), ilości i składu codziennych posiłków (nierzadko jest to tylko jeden posiłek dziennie).


Nieciekawa sytuacja mieszkańców Moree w dużej mierze wynika z braku umiejętności planowania. Oszczędzanie nie jest powszechne, ludzie wydają na bieżąco swoje zarobki, co wiąże się to także z filozofią, iż darami od Boga należy się dzielić z innymi.

Moree jest wioską rybacką, los mieszkańców zależny jest więc w dużym stopniu od morza. Sezon połowów przypada na okres między lipcem a wrześniem, więc fundusze zgromadzone w tym czasie powinny wystarczyć na cały rok. Tak się jednak nie dzieje. Mieszkańcy Moree często zapominają, że sezon się wkrótce skończy, a razem z nim - dochody. Szacuje się, że tylko 10% mieszkańców tej rybackiej wioski planuje swoje wydatki i dysponuje nimi w sposób przemyślany, pozostali natomiast wydają je na bieżąco niezbyt rozsądnie, by zaimponować sąsiadom nowymi ubraniami bądź wystawnym pogrzebem. Niejednokrotnie śmierć bliskiej osoby staje się bodźcem do remontu mieszkania, aby wyglądało schludnie podczas pogrzebu. Wiele rodzin wydaje na pogrzeb wszystkie swoje oszczędności, niektórzy się zapożyczają. Głównym celem tych zabiegów jest pokazanie uczestnikom uroczystości, jak dobrze nam się powodzi i na ile nas stać. W rezultacie brakuje potem środków na opłacenie czesnego w szkole dla dzieci. Bywają także rodziny, które nie mają żadnych funduszy na zorganizowanie pogrzebu. Część z nich dokonuje pochówku na własną rękę bez ceremonii, część natomiast wstrzymuje się z organizacją uroczystości do czasu uzbierania niezbędnych środków (za przechowywanie ciała także trzeba potem zapłacić) . Niektórzy biorą pożyczki w banku, inni zbierają datki od mieszkańców wioski. Potem jednak nie są w stanie spłacić zaciągniętych długów, co zmusza ich do sprzedaży tego, co posiadają.

 


Część mieszkańców Moree decyduje się opuścić rodzinne strony i spróbować szczęścia gdzie indziej. Wychodzą z założenia, że nie mają nic do stracenia i udają się do Europy. Większość z nich wybiera nielegalną drogę (na przykład ukrywając się na statkach), wiedząc że ich szanse na uzyskanie wizy są nikłe. Kapitanowie statków, przekonani wręczoną im łapówką, często godzą się na dodatkowego pasażera. Najczęściej obierane kierunki to kraje południowej Europy jak Hiszpania czy Włochy. Różny jest los osób decydujących się na taką podróż. Jeśli nielegalny pasażer zostanie “zidentyfikowany” może trafić do więzienia, zdarzają się również przypadki, że jest po prostu wyrzucany za burtę do morza. Ci natomiast, którym uda się dotrzeć do Europy i znaleźć pracę, odkładają pieniądze i wysyłają rodzinom w Afryce, które nie zawsze inwestują je w rozsądny sposób. W dużej mierze wiąże się to z wyobrażeniem, jakie mieszkańcy Moree mają o Europie. Wydaje im się, że w krajach Zachodu nietrudno jest znaleźć pracę i dużo zarabiać. Dlatego też członek rodziny, który wyjechał i nie przysyła pieniędzy, uważany jest za złego człowieka, którego nie obchodzi los rodziny w Ghanie. Podobne jest także postrzeganie białego człowieka przez “statystycznego” mieszkańca Moree. Jasny kolor skóry jest dla niego równoznaczny z zasobnym portfelem. Negatywny obraz mieszkańca Zachodu wyrasta także z pamięci o przeszłości, zwłaszcza o niewolnictwie. Nie wszyscy jednak myślą w ten sposób. Znaczna część społeczności docenia działalność organizacji charytatywnych oraz osób prywatnych, które wspierają edukację dzieci z Moree opłacając czesne, zapewniając mundurki czy przybory szkolne. Wielu mieszkańców Moree emigruje także do sąsiedniego Wybrzeża Kości Słoniowej. W Abidżanie powstała nawet niewielka dzielnica ghanijska.

 

Benjamin

 

 

Młodzi aktywni ( z zapisków wolontariusza - Krisa ) 

 

Dziś wieczorem przyszedł do nas przedstawiciel lokalnej aktywnej młodzieży John. Jest nauczycielem w jednej ze szkół w Moree, ale także kontynuuje studia. Zostaliśmy więc zaproszeni na piwo do podobno super miejsca. Oczywiście postanowiliśmy skorzystać z okazji, aby dowiedzieć się gdzie takie miejsce w Moree się znajduje. Droga wiodła w górę, w górę krętą ścieżką, tup, tup, tup. . . i nagle dotarliśmy do miejsca, gdzie oczy nie mogły uwierzyć temu co widzą – panorama Moree u stóp, pięknie lecz zbyt ciemno na zrobienie zdjęć, zresztą czas naglił. Wkrótce znaleźliśmy się w miejscu - barze zwanym Sea View, gdzie Benjamin i John opowiedzieli nam trochę rzeczy o edukacji w Ghanie. Mówili między innymi o problemie z jakim borykają się wyedukowani nauczyciele. Otóż mają oni często problem ze znalezieniem pracy, ponieważ szkoły zatrudniają młodszych, ale tańszych nauczycieli, którymi są nastolatkowie nie posiadający kwalifikacji.


Chłopaki poruszyli także problem rodzin rybackich, problem, który jak się wydaje jest tutaj numer jeden. John tłumaczył, że wielu rybaków nie uczęszczało do szkół i nie odczuwają potrzeby edukowania swoich dzieci dzisiaj. Ich dzieci nie mogą pójść do szkoły, gdyż nie ma pieniędzy. Pieniędzy nie ma bo nie ma ryb. Gdy zaś będą ryby, to dziecko będzie potrzebne do pracy, bo ryby trzeba przygotować i sprzedać. Dla prostych ludzi dobre jest to co przynosi efekt od razu, ciężko im jest pojąć rozumowanie polegające na tym, że praca wykonana dziś zaowocuje w przyszłości. Benjamin kontynuował o tym, że jest jednak coraz więcej rodzin, w których to zrozumienie już zaistniało, w których panuje już atmosfera sprzyjająca edukowaniu dzieci.


Mówił też o trudnościach z małżeństwem, jakie dotykają takich ludzi jak on. Swoje pieniądze poświęcił na naukę, studia i dziś nie jest ani rybakiem, ani taksówkarzem, jest nauczycielem, który ma problem ze znalezieniem pracy, albo takim który godzi się pracować za niższą stawkę – więc nie jest dobrym kandydatem do ręki córki – czyjejkolwiek córki. Rola męża w Ghanie obejmuje zapewnienie żonie jak i dzieciom bytu. Ponadto gdy jesteś najstarszym bratem, to twoim obowiązkiem jest wspierać rodzinę i młodszych braci, pomagać im finansowo i być dla nich przykładem. Dlatego trudno jest dobremu studentowi dziś, bez dobrej pracy, znaleźć dobrą żonę – nikt nie wyda córki za człowieka bez dobrej pracy, nawet dobrego. Tym bardziej dotyczy to rodzin, które szanują edukację, które inwestowały w edukację córki. W takim przypadku ojciec oczekuje, że zięć odda mu w jakiś sposób, to co w edukację dziecka zostało włożone. Życie „na kocią łapę” jest także trudne. Jeśli rodzina się dowie, wówczas ów delikwenta obarczy kosztami, za to, że ją znieważył, nie dbając o tradycję. Prawo zwyczajowe działa tutaj w odmienny, silniejszy sposób.

Kris , Moree 2009