Na spotkanie ze „starszyzną plemienną”, a raczej starszymi, doświadczonymi i wpływowymi mieszkańcami Moree, przyszedł nawet król. Królem nazywają tutaj pewnego pana Nanę, który to został kiedyś wybrany na to zaszczytne stanowisko przez radę i zgromadzenie społeczności miasteczka. Ani nie jest duchownym ,ani w sumie politykiem, ani chyba strasznie bogaty, ale za to „King” więc jest traktowany z należytym respektem. Posiada więc król specjalną szablę, która jest w Ghanie symbolem władzy. Szabla z pozłacaną rękojeścią, tępa, a w jej klindze niewielkie otwory.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na spotkaniu poruszyliśmy sprawy fundacyjne. Nasi szanowni goście wypowiedzieli się natomiast na temat istniejących w Moree problemów, jak i sposobów na ich rozwiązanie – widzianych ich oczyma.

Mówił więc ktoś: „Widzicie, że drogi w Moree ulegają rozpadowi. Edukacja jest dobra, najważniejsza, ale jeśli w porze deszczowej drogi zamienią się w bagno, to dzieci nie pójdą do szkół, nie mogą się przez nie przedzierać.

Z chęcią poprzemy Wasze projekty, są one dla naszej całej społeczności dobre, ale obiecajcie, że nie zrobicie tak jak wiele organizacji charytatywnych, które obiecały wiele, a potem znikały”.

Ktoś inny dodał: „Zajmijcie się dziećmi, które się nie uczą, które nie mają rodziców, albo mają, ale są zmuszane do pracy przy smażeniu ryb, sprzedaży czegokolwiek. Zajmijcie się rodzinami ciężko pracujących rybaków. Wielu z nich pracuje długo w dzień, w noc, czasem cały czas: łowiąc ryby, patrosząc je, smażąc i sprzedając – wszystko po to by mieć co włożyć do garnka – zjeść. Ich nie stać na to aby dziecko poszło do szkoły – dziecko to pieniądz. Gdy dzieci idą do szkoły, potrzeba zapłacić czasem, potrzeba dać na obiad. Wybudujcie szkołę, za darmo, a my przekonamy rodziców – dajcie im szkołę za darmo, a dzieci przyjdą!”


Jeden z najstarszych jak mi się wydawało liderów opinii, przemówił poruszając bardzo istotną kwestię: „Problemy w Moree narastają, pojawiły się z powodu europejskich statków – pływają, płoszą, łowią, łowią, zabierają nasze ryby – jakie szanse ma rybak z Moree, posiadający mniejsze łodzie i mniejsze sieci? Rybacy z każdym dniem pracują dłużej i ciężej, a i tak jest im ciężko utrzymać rodziny – to jest największy problem w Moree”.

  

Mędrcy, bo można chyba ich tak nazywać ponieważ wypowiadali się bardzo mądrze o sytuacji zaistniałej w miasteczku jak i Afryce, na końcu spotkania pożegnali się w tradycyjnym afrykańskim stylu – poprzez silne uściśnięcie dłoni.

Kris