Jezioro Wolta to największy sztuczny zbiornik na świecie. Został utworzony na rzece Wolta i zajmuje duży obszar w południowej Ghanie. Woda zatrzymana w tym zbiorniku używana jest do nawadniania pól, regulowania poziomu rzeki Wolta i generowania siły hydroelektrycznej, wspomagającej przemysł aluminiowy w Ghanie.

Jezioro Wolta ciągnie się kilkaset kilometrów, czym bardziej na północ tym regiony uboższe. Tu jest więcej rybaków i również więcej pracujących dzieci. Ruch tu spory, ale przede wszystkim dlatego, że jezioro jest jedynym źródłem wody dla mieszkańców tej okolicy. Dostarczeniem wody do domu zajmują się przede wszystkim dzieci.

 

 

 

 

 

  

Nawet kilkuletnie dzieci dźwigają naczynia z wodą , w większości tak ciężkie, że nie mogą sami ich udźwignąć i ustawić odpowiednio na głowie. Wielkość naczyń – kanistrów, wiader , misek jest nie zawsze uzależniona od wieku, tu nikt nie wraca do domu bez wody. Starsze pomagają, czasami kilkoro podnosi wiadro do góry i stawia na głowie malucha.

 Zdarza się, że nieumiejętnie postawiony kanister spada z głowy i trzeba go dźwignąć ponownie. Samodzielne postawienie wiadra na głowie to sztuka i wymaga siły. Szmaciany toczek łatwo zsuwa się i jest to dużą sztuką, tak postawić ciężar , by toczka nie strącić. Jeśli się jakiemuś dziecku to nie udaje jest zmuszone nieść wiadro bezpośrednio na głowie.

Takich kursów do jeziora po wodę może być jednego dnia wiele, w zależności jak daleko gospodarstwo domowe, ile inwentarza i jak duża rodzina. Niektóre dzieci przychodzą indywidualnie, inne w grupach ze specjalnie wypożyczoną do transportu wody przyczepką. Wtedy jedno dziecko ciągnie, a pozostałe pchają . Czasami pojawia się ktoś z traktorkiem i wtedy wjeżdża z rozpędem prosto do jeziora, by nabrać wody.

W jeziorze się pierze, poi bydło. Obok sprzedaje ryby.

 

Wzdłuż jeziora ciągną się się wioski , osady składające się z kilku tradycyjnych afrykańskich domków jednej rodziny skupionych wokół siebie. Rodziny zajmują się uprawą roślin, wyrabiają węgiel drzewny, hodują krowy i borykają się z codziennymi problemami. Tu duże połacie ziemi zostają zalewane podczas pory deszczowej i powiększa się wielokrotnie powierzchnia jeziora, a znikają pola uprawne. Gdy poziom wody zaczyna opadać uprawia się ryż, kasawę. Wszystko w miejscach, które zostają zamienione w jezioro. Z wody wystają czubki roślin.

Jezioro Wolta dostarcza też ryb, więc kwitnie tu rybołówstwo. Rybacy werbują do pomocy dzieci z północnej, ubogiej części Ghany. Mali chłopcy zajmują się nieustannym wylewaniem wody z dziurawych łodzi, czasami przez kilkanaście godzin dziennie, dziewczynki pracują przy obróbce ryb. Za swą pracę z reguły nie dostają obiecanych pieniędzy, a dziecko jest wykorzystywane do niewolniczej pracy przez cały dzień.

Duża ilość krzewów sprawia rybakom problem. Sieci haczą się o gałęzie, niszczą, niemożliwością jest wyciągniecie pozaczepianych sieci. Sposobem jest zanurkowanie i ręczne odczepienie sieci. Kto się tym trudni ? 10-12 letni chłopcy zwerbowani pod pretekstem nauki zawodu rybaka. Jednak zdarza się, że tacy chłopcy już nie wypływają na powierzchnie. Sami zaplączą się w sieci i gałęzie. Gdy dzieci nie mają aktu urodzenia, to łatwo jest łamać ich prawa.