Z długą listą spraw do załatwienia jestem ponownie w Ghanie. Biblioteka, Grupa Artystyczna i dzieci objęte patronatem to realizowane przez nas projekty w Moree. Tym razem w prezencie mam do biblioteki piekny album o 4 latach działalności Grupy Artystycznej z Moree. Umieściłam w nim mnóstwo zdjeć ( oj, selekcja nie była prosta ) i trochę informacji o najpopularniejszych festiwalach, tańcach i ich pochodzeniu oraz miejscach, które wspólnie i nie tylko odwiedziliśmy – Elmina, Cape Coast, Anomabu, Kete, Abutri Botanical Garden i Kakum National Park.

 

Postanawiam zrobić niespodziankę i nie informuję o dokładnym dniu mojego przyjazdu do Moree. Pojawiam się w bibliotece w poniedziałek rano kilka minut przed godziną dziewiątą. Pati, która ubiega się tu o pracę właśnie zamiata co oznacza, że biblioteka została otwarta na czas. Z moją pomocą ruszają „wielkie porządki”. 

O posprzątanie placu przed biblioteką proszę trzech chłopców, którzy właśnie przechodzili obok. By ich zachęcić do solidnego wykonania zadania daję im do zrozumienia , że ich praca zostanie wynagrodzona. Pokazuję Pati jak umyć, a raczej wyszorować stoliki by były czyste. Układamy na półkach, naprawiamy popsute pudełka od gier... a w kolejne dni tygodnia segregowanie dokumentów.

 

Codziennie po południu w bibliotece tłoczno. Do pomocy Pati przychodzi Angelina – uczennica JHS. Widać, że lubi prowadzić zajęcia z dziećmi. Ben- nasz bibliotekarz z jakichś ważnych rodzinnych powodów jest nieobecny w dniu mojego przyjazdu, a kolejnego dnia udaje się do pobliskiego szpitala – malaria. Po kilkugodzinnej kroplówce odzyskuje siły. Każdy kto przychodzi do biblioteki wpisuje się do specjalnego zeszytu - godzinę przyjścia i cel wizyty. Większość dzieci przepisuje godzinę zapisaną powyżej przez inną osobę niezgodną z godziną faktyczną, którą wskazuje biblioteczny zegar. Próbuje nauczyć gromadkę dzieci z Oxford Academy poprawnego odczytywania i zapisywania godzin.

 

Fundacyjne 2 pokoje, które wynajmujemy są na drugim końcu Moree. Staram się więc wychodzić wcześnie, gdy nie ma jeszcze meczącego upału. Gdy jest prąd to działa w bibliotece wentylator. Jest znośnie. Dużym problemem w Moree jest brak wody. Jest tylko w kilku miejscach Moree – tych niżej położonych i tylko kilka godzin dziennie. Po wodę ustawiają się długie kolejki i jest droższa. Niektórzy przywożą ją z Moree Junction oddalonego o kilka kilometrów. Akcje dostarczania wody wyglądają ciekawie, szczególnie te połączone z radosnymi, hałaśliwymi afrykańskimi rytmami. Podczas naszej nieobecności zaczęła znikać woda z kontenerów stojących na tarasie, więc po ostatnim ich napełnieniu ( około godz. 1:00 w nocy ) dwa duże baniaki są w pokojach.

 

Regulamin Projektu Patronat przewiduje wykonanie przez dzieci w każdym semestrze jakiegoś zadania – dostarczenie szkolnego testu i świadectwa, wykonanie pracy plastycznej czy napisanie listu. W tym tygodniu zapraszamy do biblioteki uczniów z Knight Bridge klas 3-5. W związku z tym, że zbliża się Boże Narodzenie, a Ghana jest bardzo religijnym krajem wybieram związaną z tym tematem książeczkę dla dzieci. Ustalamy, że przeczyta ją Ben- bibliotekarz, a ja poprowadzę dalszy ciąg zajęć. Ben jednak prosi o przeczytanie nauczyciela, który przyszedł z uczniami. Wysilam się, by cokolwiek zrozumieć i jestem przerażona poziomem nauczania. Nikt z dzieci nie wie jak nazwać w swoim lokalnym języku fante ani po angielsku osiołka. Ben próbując im wytłumaczyć mówi , że to jakby „dziecko konia ”. Nie wszystkie dzieci znają nazwy miesięcy, mają problemy z ustawieniem czterocyfrowych liczb od najmniejszej do największej. Te zadania w grupach sprawnie rozwiązuje drużyna chłopców. Kolejne zadanie związane z pisaniem szybko, samodzielnie i najlepiej wykonuje Mary Beckoe. Pozostałe potrzebują pomocy , ponownego tłumaczenia, ale cierpliwie i chętnie je wykonują.

 

Codziennie po południu przychodzą do biblioteki dzieci z grupy artystycznej. Oprócz systematycznych treningów zadaniem na najbliższych kilka dni jest napisanie listu i noworocznych życzeń. Oglądanie nowego albumu staje się kolejnym ulubionym zajęciem. Do nauki afrykańskich tańców jest sporo nowych chętnych, na placu przy bibliotece jest tłok, a dookoła pełno zainteresowanych gapiów. W rodzinie Anthonego –trenera funeral więc ostatnie dni tygodnia zajęcia z młodsza grupa prowadzi Isaac i Daina ze starszej grupy. Ben - bibliotekarz również zajęty przygotowaniami do funeral jednego z przyjaciół.

 

Dopiero pod koniec tygodnia jadę do Cape Coast zarejestrować zakupiona w Akrze ghanijska kartę do telefonu, kupuje tez modem do Internetu i sporo potrzebnych rzeczy do biblioteki. Gdy po tygodniu próbuje połączyć się ze światem niespodziankę robi nam trener, bebniarz z Akry. Zjawia się z naszym jembe. Wieczór spędzamy na relacjach, jest też wiele spraw do omówienia.

 

Sobota jest kolejnym pracowitym dniem. Kilkoro dzieci angażuje się w zlikwidowanie wszelkich zielsk i trawy rosnącej na ścieżce prowadzącej do wejścia, kontynuujemy też pisanie listów. Wszyscy co przyszli się starają, ćwiczą pisanie, kolorują literki świątecznych życzeń. Oczywiście zadają mi setki pytań, co chwilę ktoś coś potrzebuje. W międzyczasie robię plakat informujący o warsztatach, które mają być w bibliotece w kolejnym tygodniu, Ben naprawia nasze afrykańskie flety i prowadzi zajęcia z bębniarzami. Na zajęciach z Pati komplet. Zamykamy bibliotekę, gdy zaczyna się robić ciemno. Dziś planujemy sami przygotować jakiś posiłek. Na miejscowym bazarze już po ciemku robimy zakupy, między innymi czako, bo gotowanie zaplanowane na afrykańskiej kuchence na tarasie.

 

Gorąco pozdrawiam z upalnego Moree,

Krystyna Choszcz