W światecznym programie wyjazd z Zespołem Freespirit do Anomabu Beach Resort – plaża i występ! Od rana mnóstwo przygotowań – poszukiwanie busa i ustalenie ceny za transport do Anomabu, zakup pieczywa, pranie, suszenie, segregowanie kostiumów. Wczoraj biblioteka była zamknięta, więc i po wigilijnym spotkaniu w hotelu również zmywanie naczyń i szorowanie przypalonego wielkiego garnka, w którym był gotowany ryż. Pierwsza w bibliotece pojawia się Mary - jedna z młodszych dziewczynek Grupy Artystycznej. Tu już małe dziewczynki świetnie radzą sobie z praniem. Mary jest chętna do pomocy. Dołączają inne dzieci...

Z pobliskiego kościoła rozlega się głośna, hałaśliwa muzyka nie przypominająca naszych pięknych kolęd.

Upał …

 

Na wyposażeniu Zespołu mamy kilkanaście nowych kostiumów kąpielowych zakupionych w Polsce na koniec letniego sezonu. Przymierzanie sprawia wszystkim frajdę. Mierzymy wzrost, dopasowujemy stroje, by każde dziecko, na plaży wśród turystów z całego świata, ładnie wyglądało i dobrze się czuło.


Instrumenty na tarasie, kanapki, obrane ananasy, przeliczone banany...kostiumy spakowane. Woda pitna. Wszystko gotowe. Bus pojawia się punktualnie. W dwóch szeregach ustawiają się dzieci przebrane w fundacyjne koszulki i tradycyjne ghanijskie sukienki pata-pata. 24 osoby – idealnie.

Pakowanie wszystkich bębnów do małego busa zajmuje trochę czasu. W tym czasie dochodzą kolejne dzieci i młodzież z naszej Artystycznej Grupy. Mimo afrykańskich talentów nie udaje się wszystkich zmieścić do jednego 18-osobowego busa. Ghana to nie Burkina Faso czy Mali, gdzie pasażerowie jeżdżą na dachach samochodów. Dyskutujemy kto powinien zostać - czy ten kto się spóźnił, ten kto trenuje od niedawna czy ci co nie przychodzą na zajęcia systematycznie? Ostatecznie John ( wujek Malaiki ) bierze taksówkę, której jest kierowcą. Trzem ostatnim nastolatkom dziękujemy - nie jadą z nami.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Anomabu Beach Resort położone jest wśród palm kokosowych, czysta plaża, piękne miejsce na wypoczynek. Gdy turystów dużo jest nawet ratownik. Nasze dziewczynki wybierają zabawę w falach oceanu, chłopcy piłkę nożną na plaży. Jest z nami też Malaika i Kinga Aba. Spędzają czas w cieniu palm. Kolejnym razem zaplanujemy przyjazd wcześniej, by dłużej korzystać z uroków tego miejsca. Gdy w hotelu sporo gości pokrywają nam koszty transportu i posiłku dla dzieci. Dziś dostajemy 70 GHC.


Organizacja pokazu z tak dużą grupą wymaga sprawnej koordynacji. Ben koordynuje dobór dzieci i strojów. Gdy tańczą maluchy przebiera się młodzież, potem zmiana. Trener Anthony czuwa nad zespołem bębniarzy.


Wytęp świetny. Młodzież dająca z siebie dziś dużo i maluchy pełne energii promieniującej radością. Hotelowi goście dołączają da nas i próbują pierwszych kroków do afrykańskich rytmów. Na koniec kilka krótkich indywidualnych tańców w wykonaniu naszych dzieci i zbiórka datków. Zebrano 33 GHC i 1US $. Zdjęcia słodkich dzieci w kolorowych tradycyjnych strojach, z pięknymi fryzurkami lub bez pójdą w świat. Turyści będą chwalić się wrażeniami i pobytem nad oceanem, niektórzy nawet zrobią prezentacje zdjęć dla znajomych, umieszczą na blogu, może powieszą najlepsze na ścianie lub opublikują w lokalnej gazecie.

Na wypoczynek w Ghanie każdy z nich wyda kilka tysięcy dolarów. Hotelowa doba od 60GHC w afrykańskim domku do 120GHC w pokoju hotelowym w zależności od standardu, jedno piwo 4GHC...


Choć wdzięczni jesteśmy i za 33 GHC ( około 70 PLN ) to jak możemy opłacić czesne za szkołę, kupić podręczniki wszystkim dzieciom, gdy jedna książka do SHS kosztuje 10 GHC...

Tu przy okazji dziękujemy polskiej firmie za otwarte serce i dotację na zakup dwóch kompletów podręczników do SHS.


Do Moree wracamy późno. Zmęczeni, zadowoleni z udanego dnia rozkładamy szybko spocone stroje na bibliotecznych stołach, taboretach i ławkach. Będą potrzebne już kolejnego dnia.


P.S. Trzy nastolatki dojechały do Anomabu tro-tro samodzielnie. Wzięły udział w występie.