Pora deszczowa spowalnia życie w Moree. Tylko z momentem pojawienia się deszczowej chmury na moment wszyscy przyspieszają, by na czas schowac się pod jakimś zadaszeniem, gdzie na wspólnych rozmowach i dyskusjach spokojnie przeczekają czas deszczu. W tym czasie Moree zmienia swój obraz w rwące potoki, rzeczki i strumyki. Zagęszczją się maksymalnie coraz liczniejsze tu bary i "kina" - miejsca zbiorowego ogladania telewizji. Zapełniają się rodzinne pomieszczenia, które w nocy są sypialnią, a w porze deszczowej pokojem dziennym i często też kuchnią. Z momentem ustania deszczu zaczyna się pokonywanie labiryntu wielkich kałuż i szukanie miejsca, gdzie można przejść nie brodząc w niepewnej co do czystości wodzie, czasami trzeba wybrać okrężną drogę, czasami przeskakiwać po kamieniach.

Moree nie ma rozwiniętego systemu kanalizacji co przy tak licznej i zagęszczonej społeczności jest dużym problemem. Płynące z wszelkich domostw nieczystości, otwarte ściekowe kanały oraz dzika zieleń jest wylegarnią milionów komarów, więc mieszkańcy pozbywaja się dzikiej roślinności, a innej tu raczej nie ma, bo na gliniastej czerwonej i skalistej ziemi trudno cokolwiek wychodować. Drzew zamiast przybywać raczej się je wycina, a wszelkie wolne przestrzenie i te zaplanowane kiedyś jako drogi zajmuje się na gliniane, we własnym zakresie budowane wędzarnie. Zbliża się tu zezon połowowy, rybacy naprawiaja sieci, a kobiety rekonstruują zniszczone przez elewne deszcze przydomowe wędzarnie.

Deszcz jest uspawiedliwieniem dobrym na każde spóżnienie i tego tu nikt nie podważa. W większości szkół nie ma w tym czasie zajęć, bo nie ma dzieci lub nauczycieli. Gdy lunie podczas zajęć lekcyjnych uczniowie muszą przeczekać w pomieszczeniach klasowych bez dziur w dachu. Ten problem nie dotyczy dużych szkół państwowych. Szkółki prywatne inwestują więc w murowane budynki. Fundusze mają niewielkie, by wygospodarować na zakup materiałów budowlanych zatradniają za małe pieniądze chłopców po ukończonej SHS. To wszystko odbija się na poziome edukacji.

Tylko nieliczni używają tu parasoli, częściej kobiety chroniąc malutkie dzieci przed prażącym słońcem. Choć można tu zakupić przeciwdeszczową pelerynę, jednak tradycja jest tradycją. Deszcz jest czasem do przeczekania, a nie pędzenia gdzieś gdy pada. Łatwiej też jest się ukryć gdziekolwiek, niż zbędny bagaż na głowie nosić.