Witamy,

Ben, John i Geatan poruszyli niebo i ziemię w poszukiwaniu nowego miejsca na lokalizację biblioteki. Skontaktowanie się z szefem rybaków, który okazał się być osobą decydującą w sprawie budynku po poczcie, której obecnie właścicielem jest Telekom Ghana, okazało się być czynem graniczącym z cudem. Na szczęście Ben modlił się od kilku dni o cud i ten cud nadszedł wczoraj. Rada wioski zgodziła się na naszą propozycję, teraz czekamy na wieści od zarządu Telekomu, spodziewamy się jej dziś w godzinach porannych.
Wraz Johnem obejrzeliśmy jeszcze jedno potencjalne miejsce na bibliotekę. Po przeciwnej stronie ulicy od obecnego budynku, za szkołą po prawej stronie na górce jest niewykończony budynek.

Byłyby tam dwa pomieszczenia połączone ze sobą (np. główna sala biblioteki i biuro) i jedno, mogące służyć za klasę ze schowkiem na sprzęt Art Grupy. Jedyną niedogodnością jest to, że budynek jest w stanie zdecydowanie surowym - nie ma tam ani podłóg, okien, drzwi ani prądu, więc przenosiny tam wiązałyby się od początku z nakładami czasu i pieniędzy. Zawsze jest to jednak alternatywa. Kolega Johna wycenił całe prace (podłoga, ściany, elektryczność, okna i drzwi) na 1 tydzień i 200GHC. Nie jesteśmy jeszcze pewne czy w kosztach jest robocizna, bo kolega Johna nie wszystko rozumiał po angielsku. Czekamy więc aż Ben wróci z pracy i dokładnie się z nimi dogada w tej kwestii.
Tymczasem Landlord spogląda na nas nienawistnie i organizuje na nas policje, jego żona nie rozstaje się z kijem, Geaton dzielnie trwa na posterunku pomimo tego, że jako jedyny rozumie wszystko co wykrzykują w fante w naszym kierunku!. Ale niech się pani nie martwi, Ben z szefem rybaków organizują odsiecz. Ben twierdzi, że wg prawa ghanijskiego fundacja ma 3 miesiące po wygaśnięciu umowy, na wyprowadzkę, dlatego zapewnia nas ze policja nie eksmituje biblioteki z dnia na dzień.

W kwestii braci Qugreinów, wzięli wczoraj do domku 2 bębny i już zawzięcie ćwiczą na swojej farmie. Co do ich rowerów, to naprawa obu wiąże się z kosztem ok 60 GHC, naprawa jednego to koszt 30-40GHC, podobno wymiany wymagają całe koła, manetki z przodu i dzwonek, nie wiemy natomiast no jak długo żywotność rowerów przedłużą wspomniane naprawy. Nowy rower natomiast kosztuje 70-80GHC. Antonio jest peny, że 15 GHC nie wystarczy na nabycie dzwonka o
odpowiedniej jakości i barwie dźwięku, gdyż poprzedni był zakupiony za tą kwotę, a od tego czasu ceny w Ghanie wzrosły, co nie zdziwiło by nas za bardzo, gdyż za każdym razem gdy próbujemy kupić wodę do bibliotek słyszymy, że "ceny właśnie w tym momencie wzrosły". W związku z tym Kuba pojechał dziś do Cape Cost z Anthonym by sprawdzić jak galopujące tępo ma inflacja w tym kraju.

Mamy nadzieję, że udało nam się w miarę obiektywnie przedstawić ogrom absurdu niektórych sytuacji, które napotykamy tutaj każdego dnia.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy by udało się utrzymać bibliotekę w Moree oraz ogarnąć całe przenosiny podczas naszego pobytu tutaj.

Pozdrawiamy serdecznie
Iwona, Inga, Kuba

Lokal do wynajęcia i inne sprawy - 9 stycznia

Landlord ku naszemu zaskoczeniu kategorycznie nie zgodził się na proponowane przez Fundacje warunki przedłużenia umowy, a jego żona wyraziła oburzenie. Dają nam czas do piątku (co i tak z trudnościami wynegocjował Ben) na wyprowadzenie się ze wszystkimi rzeczami lub ewentualnie zgodę na opłacenie z góry 2 lat wynajmu pomieszczeń. Już Ben, John i Geatan zaczęli rozglądać się za nowym miejscem, ale na razie maja trudności z odnalezieniem osób odpowiedzialnych za wynajem posesji.
Wszyscy tutaj wydają się być tą sprawa poruszeni i starają się wykazać jak najwięcej zaangażowania w rozwiązanie tego problemu.
Czekamy tylko na Pani ostateczna decyzje co do naszego dalszego postępowania, do piątku jest już niewiele czasu.

Z pozostałych spraw bibliotecznych:
Przejrzeliśmy teczki dzieci na wyjazd do Polski. Sprawdzimy dzieci pod względem obecności w szkole i zaangażowania w bibliotekę, natomiast myślimy, że pod względem artystycznym selekcji najlepiej dokona Ben z Akry, teraz niestety jest z żoną w szpitalu co może potrwać dłużej niż kilka dni.


Z chłopakami jest mniejszy problem, najlepiej prezentują się i działają 4: Emmanuel Akontsen, Stephen Aquah, Emmanuel Quagrein oraz Ebenezer Yawson (bardzo zdolny, pracowity, cichy ale pomocny i naprawdę ogarnięty, poza tym występuje w jednej z inscenizacji jako lew, nie ma niestety jeszcze paszportu).

Wiemy, ze Isaac Cobbinah ma paszport, ale nie przychodzi do biblioteki, Kuba z Geatonem odwiedzili go w domu, by zobaczyć na czym rzeczywiście polega problem z jego nogą, jednak rodzice po tym jak odmówiliśmy im czysto finansowej pomocy od fundacji, zakończyli z nami współpracę. Rozważaliśmy nawet pokrycie kosztów dojazdu do szpitala oraz potrzebnych badań z własnej kieszeni, a Kuba umówił go na wizytę i po wymagane skierowania na badania do Moree Medical Center, ale rodzice z dzieckiem się nie pojawili, a gdy spotkaliśmy Isaaka hasającego po Moree, pokrętnie tłumaczył się dlaczego nie przyszedł. Rodzice leczą go medycyną naturalną, jak widać działa;). W bibliotece nie pokazał się ani razu od naszego przyjazdu.

Brakuje nam jeszcze check-listy rzeczy, które należy skompletować w teczkach, zaproszenia na festiwale oraz check listy rzeczy potrzebnych do wyrobienia paszportu Ebenezera. Większość dziewczynek paszporty ma.

Johna Qugreina rzeczywiście trzeba będzie wpisać na listę jako Master Drummer'a lub drugiego opiekuna.

Mamy tutaj spore problemy z otwieraniem poczty, więc wysyłamy do Pani maile z tego adresu, który akurat uda nam się zalogować. Wszystkie odpowiedzi piszemy wcześniej razem w Wordzie;)

Pozdrawiamy serdecznie ze słonecznego Moree targanego problemami lokalowymi.

Iwona, Kuba, Ingrid

 

i pierwszy tydzień w Ghanie ma się ku końcowi – 4 stycznia

Witamy,
Ułożyliśmy krotki artykuł do gazety, chcielibyśmy go przekazać jutro w Cape Cost. Dodamy jeszcze dwa zdjęcia, jedno jak dzieci tańczą i jedno ze zbiorki przed biblioteką.

Dziś uczyliśmy dzieci godzin na zegarze, bo nie wszystkie umieją odczytać poprawnie godzinę jak wpisują się do zeszytu obecności. Była także lekcja geografii z mapa. Anthony miał dziś zajęcia z dziećmi od 15.30 do 17.30. Uczymy dzieci śpiewać piosenkę ,,Stary niedźwiedź mocno śpi" w j.polskim i fanti. Pomyśleliśmy, ,ze mogliby ja wykorzysatać na festiwalu w Polsce :) Piosenka z układem nabierają kształtu, dzieci śpiewają coraz lepiej, dołączyliśmy bębny i taniec :)

Albertina przyszła dziś chora na zajęcia. Bardzo chciała tańczyć, ale miała wysoka gorączkę, więc poleżała 3 h w bibliotece. Zajęliśmy się nią.
Emanuel Akonsten ogromnie ucieszył się z plecaka. Pozostałe 11 plecaków są na stanie biblioteki. John Qugrain był dziś na treningu. Z powodu zepsutego roweru i zajęć w szkole mówił, że nie będzie mógł przychodzić na każdy trening, ale obiecał przychodzić raz w tygodniu. Obaj się chętnie zgodzili, aby wziąć jeden bęben do domu i by John trenował na nim brata.

Anthony zaproponował by kopić dzwonek dla grupy do wybijania rytmu, który wykorzystaliby podczas występów bo póki co przyjeżdża ze swoim, a ten biblioteczny jest już bardzo zniszczony. Koszt to prawdopodobnie 20 GHC.

Tutaj na razie cisza na froncie w sprawie czynszu za pomieszczenia biblioteki. Chcieliśmy rozpocząć poszukiwania nowego miejsca dla biblioteki, ale Ben powiedział, że to bez sensu.

Obaj Johnowie byli bardzo pomocni! Qugrain podczas wyjazdu do Anomabo, a wujek Malajki jest bardzo pomocny na miejscu:)
Pozdrawiamy serdecznie

Iwona, Kuba, Ingrid

Zmieniony ( Sobota, 23 Luty 2013 14:33 )