Wielu Ghanijczyków nie zna daty swoich urodzin. Dzień, miesiąc, ba! – nawet rok budzi wątpliwości. Nic dziwnego, że w takich okolicznościach zwyczaj obchodzenia urodzin po prostu nie istnieje. Wszyscy natomiast zgodni są co do tego, że człowieka udającego się w zaświaty trzeba hucznie pożegnać. Na dwu- lub trzydniowe pogrzeby licznie zjeżdżają się z prezentami krewni i znajomi nieboszczyka. Najbliżsi zmarłego obdarowywani są z reguły pieniędzmi, ale mogą też otrzymać np. kozę, wódkę albo nawet zapałki.

Korowody żałobników w czerwono-czarnych strojach tańczą i biesiadują. Muzyka z głośników przerywana jest występami zaproszonych grup tanecznych. W sobotę 01 lutego Grupa Freespirit pojawiła się na pogrzebie w pobliskiej miejscowości. Poranny występ urozmaicił czas przygotowywania posiłku – w centrum nasze bębny i tańce, a wokół odgłos dziesiątek drągów ubijających fufu. Po południu natomiast, już na głównym placu, dzieci zatańczyły dla licznie zebranych gości. Byliśmy co prawda dodatkiem do niekończących się przemówień kondolencyjnych, niemniej jednak budziliśmy szczere uśmiechy na twarzach, a niektórzy goście dołączali na chwilę do naszych pląsów.

Za tak spędzoną większą część soboty dzieci zostały nagrodzone – późnym popołudniem już rozbijaliśmy namioty w zaprzyjaźnionym Anomabu Beach Resort nad oceanem. Niedzielę spędziliśmy pracowicie: mieliśmy aż trzy godzinne sesje treningowe, podczas których uczyliśmy się nowych piosenek i figur tanecznych. Znalazła się też chwila na lekcję matematyki. Nie zabrakło czasu wolnego na taplanie się w wodach oceanu oraz na gry i zabawy na biwaku. Z naładowanymi akumulatorami wróciliśmy wieczorem do Moree gotowi na kolejny tydzień obowiązków.

Zmieniony ( Wtorek, 13 Maj 2014 09:47 )